Robert Fico się boi. I dlatego pcha się do stołu silniejszych. Jego obawy są uzasadnione. "Nikt nie wie, kiedy staniemy się czyjąś ofiarą"
2026-02-06 - 13:26
Flirt Roberta Ficy z Władimirem Putinem oraz innymi światowymi dyktatorami nie wygląda już na zwykłą grę pod publiczkę. Coraz bardziej przypomina chłodno skalkulowaną strategię, w której hasła o polityce "na wszystkie cztery strony świata" są jedynie zasłoną dymną dla znacznie ambitniejszego celu: wejścia do klubu autokratów, zasiadania z nimi przy jednym stole i zabezpieczenia sobie miejsca w nowym układzie sił, zanim światowy porządek i strefy wpływów zostaną przerysowane na nowo.
Share this post: